23 listopada br., w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego odbyła się konferencja prasowa, której tematem był projekt „Wisła 1655-1906-2009 – Interdyscyplinarne badania dna rzeki” zainicjowany pod koniec 2008 r. na Uniwersytecie Warszawskim. Jego celem było zlokalizowanie i wydobycie zabytków prawdopodobnie pochodzących z rezydencji królewskich XVII-wiecznej Warszawy i zatopionych w Wiśle na jej warszawskim odcinku.
Organizatorami badań są dr Hubert Kowalski z Instytutu Archeologii UW, kierujący projektem oraz dr Justyna Jasiewicz z Instytutu Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych UW i Marcin Jamkowski, eksplorator i dziennikarz wyprawowy. W badaniach uczestniczyli też dr Andrzej Osadczuk z Uniwersytetu Szczecińskiego, dr Piotr Kuźniar z Politechniki Warszawskiej i dr hab. Grzegorz Kowalski z Wydziału Fizyki UW oraz liczni eksploratorzy i osoby specjalizujące się w pracach podwodnych.
Badania przeprowadzono przy współpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Narodowym Instytutem Dziedzictwa. Ponadto wsparcia finansowego udzielili: Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, Wydział Historyczny UW, Wydział Geologii UW, Instytut Archeologii UW i Klub Absolwentów UW. Podczas prowadzonych badań współpracowano z Komisariatem Policji Rzecznej w Warszawie, Komendą Wojewódzką Państwowej Straży Pożarnej i Komendą Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Legionowie.
Koordynatorzy projektu oraz jednostki współpracujące wyrażają nadzieję, że wydobycie zabytkowych elementów warszawskiej architektury stanowi początek interdyscyplinarnego projektu badawczego, mającego na celu dalsze zbadanie dna Wisły, które umożliwi pełne poznanie kontekstu historycznego tego wydarzenia.
Opis i przebieg badań
Prace badawcze w ramach projektu „Wisła 1655-1906-2009 – Interdyscyplinarne badania dna rzeki” rozpoczęły się w pierwszych miesiącach 2009 r.
Pierwszym etapem badań było przeprowadzenie kwerend w stołecznych archiwach i bibliotekach. W rezultacie tych poszukiwań zgromadzono znaczący materiał źródłowy będący podstawą prac badawczych. Dzieła sztuki zrabowane w Warszawie i poza nią podczas potopu szwedzkiego były spławiane łodziami w dół Wisły, a następnie przeładowywane na statki i wywożone do Szwecji. Podczas badań archiwalnych natrafiono na szereg wzmianek dotyczących wypadków podczas żeglugi. Wynika z nich, że łodzie nadmiernie obciążone zrabowanymi dobrami tonęły, a przewożone łupy ginęły w wiślanym nurcie.
Niezbitym dowodem tej hipotezy jest sensacyjne odkrycie warszawskich piaskarzy dokonane przypadkowo w 1906 r., o którym donosiły stołeczne gazety. Piaskarze podczas prac na 517. km Wisły natrafili na liczne zabytki spoczywające na dnie rzeki. Część z wyłowionych fragmentów architektury do dziś zachowała się w Muzeum Historycznym m. st. Warszawy. Jedna z marmurowych rzeźb pochodzi z Pałacu Kazimierzowskiego, obecnej siedziby władz Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas kwerend archiwalnych natrafiono też na fotografie przedstawiające piaskarzy w łodzi wyładowanej cennymi elementami architektonicznymi, które trafiły do zbiorów warszawskich muzeów. Po 1906 r. nigdy nie powrócono do poszukiwań zrabowanych zabytków mimo wspomnień piaskarzy, którzy twierdzili, że udało im się wydobyć jedynie część rzeźb leżących na dnie. Wspominali też, że jedna z rzeźb – wspaniały marmurowy orzeł – ze względu na swój ciężar, zerwała liny i wpadła z powrotem do wody.
Równolegle do prac archiwalnych postępowały analizy dotyczące wytypowania potencjalnego miejsca, gdzie mogą spoczywać rzeźby. Dzięki „nałożeniu” na siebie map pochodzących z różnych okresów, udało się ustalić, że koryto Wisły na wysokości Cytadeli przesunęło się tak, że możliwe było iż rzeźby nadal spoczywały w wodzie. Trzeba jednak przyznać, że jedna z hipotez mówiła o tym, że są one już całkowicie wtopione w strukturę miasta i spoczywają od lat pod jezdniami Wisłostrady.
Po wytypowaniu obszaru, na którym mogą spoczywać zabytki rozpoczęto drugi etap badań. Jego istotą było przeprowadzenie możliwie najdokładniejszych pomiarów dna Wisły z wykorzystaniem specjalistycznych urządzeń, w tym sonarów, echosondy oraz sub-bottom profilera. Dzięki temu dało się zgromadzić niezwykle obszerny zbiór danych dla dna Wisły. Przeprowadzono również wnikliwą analizę wyników pomiarów dna. Dzięki temu wyszczególniono szereg obiektów nienaturalnego pochodzenia, które wymagały dokładniejszych oględzin.
Niestety przeprowadzenie badań w 2010 r., by potwierdzić wcześniejsze wyniki, było bardzo utrudnione przez powódź. Przetaczające się jedna po drugiej fale powodziowe pokrywały dno grubą warstwą osadu i mułu, który zasłonił wszystkie wytypowane obiekty. Dopiero jesienią, dzięki utrzymującemu się wysokiemu stanowi wody, zbadano miejsca do tej pory niedostępne dla łodzi wyposażonej w sprzęt pomiarowy. Ustalono dzięki temu przede wszystkim, że większe obiekty nie zmieniają swojego położenia nawet pod wpływem działania dużych mas wody. Dzięki wysokiemu stanowi wody udało się wpłynąć nad do tej pory niedostępne miejsca – łachy i brzegi.
Uzyskane wyniki pomiarowe były podstawą dalszych prac, prowadzonych w 2011 r., tym razem przy współpracy ekip nurków. W ostatnich miesiącach 2011 r. zlokalizowano poszukiwane zabytki i wydobyto je na powierzchnię. Jest to zbiór kilkudziesięciu marmurowych elementów dekoracji rzeźbiarskiej i architektonicznej. Jeden z nich został wstępnie zidentyfikowany jako herb rodowy Wazów i jest datowany na ok. 1610 r. Prawdopodobnie był elementem wystroju Zamku Królewskiego lub Villa Regia (dzisiejszy Pałac Kazimierzowski, siedziba władz Uniwersytetu Warszawskiego).
Organizatorzy badań, dr Hubert Kowalski, Dr Hubert Kowalski i Tomasz Mieleszko po Dr Hubert Kowalski i dr Andrzej Osadczuk podczas
dr Justyna Jasiewicz i Marcin Jamkowski ze znalezieniu elementów dekoracji rzeźbiarskiej. prac pomiarowych z użyciem sonarów, echosond
znalezionym herbem Wazów. Fot. Marcin Jamkowski i profilomierza osadów dennych (subbottom profiler)
Fot. Marzena Hmielewicz Fot. Marcin Jamkowski
Barka z dźwigiem wykorzystywana podczas Ciężkie zabytki ekipa wydobywała z dna Wisły
poszukiwań i prac podwodnych na Wiśle. przy użyciu pływającego dźwigu.
Fot. Marcin Jamkowski Fot. Marcin Jamkowski