DANE KONTAKTOWE
DANE TELEADRESOWE
Wyrażam zgodę na przetwarzanie i przetrzymywanie moich danych osobowych niezbędnych do korzystania z materiałów serwisu przez NID zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29.08.1997r. (Dz. U. Nr 133, poz. 883).

PRZYPOMNIJ HASŁO

INFORMACJE OGÓLNE

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

    DLA WŁAŚCICIELI I ZARZĄDCÓW

    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

      DLA SPECJALISTÓW

      Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

        << < KALENDARIUM / 2012 / KWI > >>

          DZIEDZICTWO
          KULTUROWE W REGIONACH

          mapa WYBIERZ WOJEWÓDZTWO
           
           
           
          Poznańskie koziołki
          2013.11.26

          Poznańskie koziołki

          Ratuszowe koziołki są znane wszystkim mieszkańcom Poznania i rozpoznawane przez większość turystów, którzy odwiedzili miasto. Pojawiają się codziennie z wybiciem godziny dwunastej – najpierw w otwartych drzwiach wnęki, w której są schowane, a później na gzymsie, gdzie stają naprzeciwko siebie i bodą się różkami.

          W listopadzie tego roku mija sto lat odkąd po długiej przerwie zostały umieszczone na jednej z niższych wież poznańskiego ratusza. Początki ich historii sięgają jednak połowy XVI wieku i wiążą się ściśle z obecnością na wieży zegara.

          Pierwsze wzmianki dotyczące publicznego zegara w Poznaniu pochodzą z 1431 roku i są związane z wieżą zegarową, która znajdowała się w ciągu murów miejskich, między zamkiem a nieistniejącą już Bramą Wrocławską. Kiedy zainstalowano zegar na wieży ratuszowej, dokładnie nie wiadomo. Nastąpiło to najprawdopodobniej około połowy XV wieku, wtedy bowiem w źródłach pojawiło się określenie „jako starego”, zegara znajdującego się na wspomnianej wieży zegarowej.

          Jeżeli ratuszowy zegar odmierzał już wówczas czas, tak jak można wnioskować na podstawie źródeł, to uległ zniszczeniu w trakcie wielkiego pożaru miasta w 1536 roku, kiedy spłonął również budynek ratusza, a konstrukcja wieży została w znacznym stopniu naruszona. Rada miasta niezwłocznie podjęła decyzję o jego odbudowie, która postępowała powoli w ciągu następnych kilkunastu lat. Towarzyszyły jej liczne problemy związane z rekonstrukcją wieży i poprawnym działaniem nowego zegara, który został zainstalowany w 1541 roku. Stan odbudowanego ratusza nie był zadowalający, a remontowana wieża groziła zawaleniem. W związku z tym podjęto decyzję o jego gruntownej przebudowie, którą w 1550 roku zlecono włoskiemu architektowi znad jeziora Lugano – Giovanniemu Battista di Quadro. Prace zostały ukończone w 1560 roku, a w ich wyniku ratusz uzyskał nowy, renesansowy kostium, z którego słynie do dnia dzisiejszego.

          W tym samym roku zamówiono również nowy zegar, którego budowę zlecono mistrzowi Bartelowi (Bartłomiejowi) Wolffowi z Gubina. Na jego wykonanie otrzymał rok, a jednym z warunków podpisanej z nim umowy było ponadto skonstruowanie „urządzenia błazeńskiego” – dwóch koziołków, które miały trykać się różkami o każdej pełnej godzinie. Umowa ta zachowała się w Archiwum Akt Miasta Poznania, lecz została zapomniana i ponownie odkryta ponad sto lat temu przez badaczy pruskich, co miało bardzo istotne znaczenie dla dalszej historii poznańskich koziołków.

          Urządzenie błazeńskie wykonane jako element mechanizmu zegarowego prze Bartela Wolffa przetrwało na wieży ratuszowej do 1675 roku, kiedy została zniszczona w wyniku pożaru spowodowanego uderzeniem pioruna. Nie wiemy jednak, czy wówczas jeszcze działało. W aktach miejskich zachowały się dokumenty datowane po połowie XVI wieku, dotyczące prac zegarmistrzowskich prowadzonych przy ratuszowym zegarze. Nie ma w nich jednak wzmianki na temat koziołków. Nie powróciły na wieżę po jej odbudowie w 1690 roku i z czasem zostały zapomniane.

          Na informację o nich trafili w 1909 roku wspomniani wyżej pruscy badacze, którzy przeprowadzali w miejskich archiwach kwerendę, poprzedzającą gruntowny remont ratusza w latach 1910 – 1913. Postanowiono ponownie umieścić koziołki na wieży, gdzie przetrwały do 1945 roku, kiedy ratusz uległ zniszczeniu w trakcie bombardowania miasta. Powróciły na swoje miejsce dopiero dziewięć lat później, w 1954 roku. Zainstalowany wówczas mechanizm pracował blisko 40 lat, aż do 1993 roku, kiedy zostały zamontowane nowe figury koziołków, a stare przeniesione do mieszczącego się w ratuszu Muzeum Historii Miasta Poznania.

          Poszukiwania genezy tego motywu nie dają jednoznacznej odpowiedzi, chociaż może ją przynieść historia zegarów miejskich przełomu średniowiecza i renesansu. Montowane na budowlach użyteczności publicznej, przeważnie siedzibach rad miejskich, były najważniejszymi czasomierzami w mieście. Ze względu na swoje rozmiary i okazałość zastosowanych rozwiązań dekoracyjnych, miały charakter reprezentacyjny i świadczyły o zamożności lokalnej społeczności, która je fundowała. Wiele takich zegarów zachowało się na historycznych budynkach europejskich miast. Bardzo często ich elementami były ruchome figury odnoszące się do szeroko interpretowanej symboliki czasu i jego upływu, m. in. motywy vanitas czy przedstawienia dwunastu apostołów. Tym bardziej może zaskakiwać obecność koziołków na wieży poznańskiego ratusza, chociaż podobne motywy, np. bodących się baranów czy byków, stanowią element innych powstałych w zbliżonym czasie zegarów, m. in. w niemieckim Heilbronn.

          Nie znamy dokładnej genezy wyboru motywu koziołków jako ruchomej dekoracji poznańskiego ratusza. Często przytaczaną historią wyjaśniającą ich istnienie jest legenda, której najstarszą wersję następującej treści, podaje prof. Krzysztof Kwaśniewski w książce „Poznańskie legendy i nie tylko”:

          W dawnych czasach przygotowywano się kiedyś w Ratuszu do wspaniałej uczty, którą sam wojewoda podejmować miał burmistrza i sławetnych panów rajców. Tymczasem w kuchni, w której, jak zwykle w takich razach, panowało istne urwanie głowy – stało się nieszczęście. Oto to najważniejsze pieczyste z sarniego mięsa, główne danie, które miało stanąć na naczelnym miejscu, tam, gdzie sadzano najdostojniejszych gości – przypaliło się srodze przez nieuwagę gapowatego kuchcika, któremu nieopatrznie powierzono tak odpowiedzialne zadanie, jak obracanie i pilnowanie rożna. Ale chłopak, który nie znalazł dość cierpliwości, by wywiązać się dobrze z zadania, znalazł w sobie dość sprytu, by uniknąć kary. Zanim ktoś się spostrzegł - schował przypalone mięso, zbiegł przed Ratusz, gdzie na kępkach trawy pasły się czyjeś dwa małe koziołki, porwał je i niósł do kuchni, by na rożnie udawały sarninę. Śpieszył się jednak tak, że potknął się po drodze, a koziołki wyrwały się mu i uciekły. I właśnie kiedy sam kuchmistrz miał się ze wstydem tłumaczyć przed panem wojewodą, że nie będzie sarniej pieczeni – gości ogarnął śmiech. Bo przez ratuszowe okna, na gzymsie pod zegarem, zobaczyli dwa wesoło bodące się koziołki. A że śmiech przysparza zdrowia jeszcze bardziej niż dobre pieczyste – kuchcikowi darowano, a na tę pamiątkę zlecono mistrzowi Baltazarowi, by wspaniały zegar ratuszowy ozdobił dodatkowo figurkami walczących ze sobą koziołków.